Podtyp ADD, czyli ADHD bez nadpobudliwości – dlaczego „grzeczne i zamyślone” osoby tak trudno zdiagnozować?

Podtyp ADD, czyli ADHD bez nadpobudliwości – dlaczego „grzeczne i zamyślone” osoby tak trudno zdiagnozować?

Kiedy słyszymy hasło „ADHD”, większość z nas ma przed oczami bardzo konkretny obraz: biegającego po klasie, głośnego chłopca, który nie potrafi usiedzieć na miejscu i stale przerywa dorosłym. Ten głęboko zakorzeniony stereotyp sprawia, że przez dekady miliony osób borykających się z tym samym neurorozwojowym podłożem pozostawały całkowicie niewidoczne dla systemu edukacji i ochrony zdrowia. W KP Gabinety Psychoterapii coraz częściej pomagamy dorosłym, którzy całe życie uchodzili za „spokojnych, zamyślonych i grzecznych”, a w rzeczywistości toczyli wycieńczającą, wewnętrzną walkę. Mowa o osobach z podtypem ADHD z dominacją zaburzeń uwagi, dawniej nazywanym ADD (ang. Attention Deficit Disorder).

Brak widocznej, fizycznej nadpobudliwości nie oznacza, że problemu nie ma. W przypadku ADD cała „hiperaktywność” przenosi się do wewnątrz, paraliżując codzienne funkcjonowanie i drastycznie obniżając jakość życia.

Gdzie podziała się nadpobudliwość? Ukryty wymiar ADD

Osoby z podtypem ADD (ADHD-I) rzadko sprawiają problemy wychowawcze w dzieciństwie. W szkole często uchodziły za marzycieli „bujających w obłokach”, którzy cicho patrzyli przez okno i potrzebowali więcej czasu na zebranie myśli. Ponieważ nie generowały konfliktów, ich trudności z koncentracją, organizacją czy pamięcią roboczą przypisywano lenistwu, brakowi motywacji lub mniejszym zdolnościom.

W dorosłym życiu te niewidoczne na pierwszy rzut oka symptomy przekształcają się w chroniczne problemy, które pacjenci często ukrywają przed światem pod maską ogromnego wysiłku (tzw. masking). Brak ruchu i krzyku na zewnątrz ustępuje miejsca trzem głównym wewnętrznym doświadczeniom:

  • Chroniczny szum myśli: Głowa osoby z ADD nigdy się nie wyłącza. To stan, w którym w tym samym momencie w mózgu toczy się kilka równoległych wątków, gra muzyka, przypominają się sprawy sprzed lat i mieszają się plany na wieczór. Ten nieustanny natłok bodźców uniemożliwia skupienie się na jednym, bieżącym zadaniu.
  • Prokrastynacja i paraliż decyzyjny: Przystąpienie do prostych czynności (zrobienie przelewu, odpisanie na maila, posprzątanie biurka) urasta do rangi zdobycia Mount Everestu. Wynika to z zaburzeń neuroprzekaźnictwa i trudności z tzw. funkcjami wykonawczymi mózgu, a nie z lenistwa.
  • Chroniczne zmęczenie: Ciągłe zmuszanie się do koncentracji, pamiętanie o rzeczach, które stale umykają, oraz kontrolowanie chaosu w głowie wymaga gigantycznych nakładów energii. Osoby z ADD często budzą się już zmęczone i doświadczają permanentnego przebodźcowania.

Dlaczego diagnoza u „grzecznych” bywa tak spóźniona?

Podtyp z zaburzeniami uwagi statystycznie częściej występuje u kobiet oraz u spokojniejszych, introwertycznych mężczyzn. Ze względu na społeczny nacisk na bycie zorganizowanym i grzecznym, osoby te perfekcyjnie opanowują sztukę nadrabiania swoich braków kosztem własnego zdrowia psychicznego. Zamiast właściwego rozpoznania, przez lata często otrzymują błędne diagnozy: epizody depresyjne, zaburzenia lękowe, chroniczny stres czy syndrom wypalenia zawodowego. Leki antydepresyjne nie przynoszą jednak trwałej poprawy, ponieważ nie dotykają neurobiologicznego źródła problemu.

Na czym polega badanie i dlaczego przynosi tak wielką ulgę?

Wiele osób obawia się procesu diagnostycznego w dojrzałym wieku, zastanawiając się, czy „warto wracać do przeszłości”. Praktyka pokazuje, że moment uzyskania odpowiedzi bywa jednym z najbardziej transformujących punktów w życiu człowieka.

Profesjonalna diagnoza ADHD (w tym podtypu ADD) u dorosłych w naszym ośrodku nie polega na jednym teście. To rzetelny proces oparty na specjalistycznych wywiadach klinicznych (m.in. ustrukturyzowanym wywiadzie DIVA-5), analizie linii życia od czasów wczesnoszkolnych oraz ocenie funkcjonowania poznawczego. Pozwala to na precyzyjne oddzielenie ADHD od innych zaburzeń psychicznych.

Dlaczego diagnoza przynosi tak wielką ulgę? Ponieważ zdejmuje z barków pacjenta wieloletnie, destrukcyjne poczucie winy. Słowa: „To nie moja wina, nie jestem leniwy, głupi ani wybrakowany – mój mózg po prostu działa inaczej” pozwalają na nowo zinterpretować całą swoją dotychczasową historię. Oficjalne rozpoznanie otwiera drogę do skutecznego wsparcia: dedykowanej psychoterapii poznawczo-behawioralnej, psychoedukacji oraz – jeśli to konieczne – farmakoterapii, która potrafi skutecznie wyciszyć szum w głowie i przywrócić kontrolę nad własnym życiem.

Jeśli odnajdujesz siebie w opisie „grzecznego marzyciela”, który codziennie walczy o przetrwanie w świecie pełnym obowiązków, pamiętaj: nie musisz dalej działać po omacku. Nazwanie problemu to początek budowania życia w zgodzie z własną, unikalną neurologią.


Nie musisz decydować sam(a)

Umów się na pierwszą konsultację. Pomożemy Ci dobrać nurt i terapeutę, który najlepiej wesprze Cię w drodze do zmiany.



Zadzwoń